Wywiady

Dzianinowe love

Moja kolejna rozmówczyni postanowiła odczarować sweter.
Tak, dobrze zrozumieliście, Basia, założycielka B SIDES HANDMADE, postanowiła udowodnić, że ten niezwykle popularny ciuch, nie jedno ma imię.
Królująca w projektach dzianina, udowadnia swoją ponadczasowość, a nowatorskie oraz funkcjonalne rozwiązania projektowe, przypadną do gustu…według mnie każdemu, kto kocha ciepło i wygodę.
Zapraszam Was ciepło, do świata B SIDES!

Jak zaczęła się Twoja przygoda z modą?

Bardzo przypadkowo. Moda zawsze była w moim życiu, ale bardziej pod kątem takiej codzienności, o której każda kobieta może się wypowiedzieć. Pierwsze takie profesjonalne spotkanie miało miejsce podczas produkcji sesji zdjęciowych kiedy pracowałam w L’Oréalu.
Od tego momentu zaczęły pojawiać się myśli w kategoriach – hmm, to jest naprawdę fajne! Zdałam sobie sprawę, że to czego potrzebuję mam w sobie. Posiadam know- how, wiem jak to ugryźć, opracować całą strategię, zbadać rynek, konkurencję i po prostu to zrobić. Postanowiłam zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę i tak po ośmiu miesiącach powstało B SIDES HANDMADE. Początkowo miały być to oldschoolowe swetry, które chciałam kupować od dostawców z Wielkiej Brytanii i Polski, aby następnie naszywać na nie autorskie aplikacje. Jednak stwierdziłam, że jest już sporo takich marek. Zależało mi na tym, aby stworzyć coś innego, do tej pory niespotykanego, co będzie w 100% moje. To nie miał być kaprys, tylko działanie długofalowe, które posiada swój rdzeń i zaplanowaną ścieżkę. Dlatego też  skupiłam się na naturalnych, szlachetnych przędzach.
Uwierzyłam w swój projekt i powoli wprowadzałam go na rynek otaczając się ludźmi, którzy myślą podobnie jak ja. Wszystko wyszło bardzo naturalnie, zawsze też byłam zdania, że osobista wewnętrzna estetyka, konsekwencja i spory dystans w tym środowisku pozwala zdziałać bardzo dużo. Nie trzeba zawsze mieć wykształcenia w zakresie projektowania, świeżość którą wnoszą naturszczyki może być czymś ciekawym na plus.

Twoja babcia co podkreślasz w rozmowach, wiele Cię nauczyła. Między innymi operowania wełną, która nie jest łatwym materiałem. Moim zdaniem traktowanym trochę po macoszemu.

Babcia jest wspaniałą osobą, która kocha ludzi bezwarunkowo, a druty i wełna od zawsze były jej konikiem. To wszystko jest na pewno też podszyte czasami niedoli, komunizmu, gdzie nie było środków, żeby kupować tyle nowych rzeczy, tylko się kombinowało. Przykładowo, pruło się stare swetry i tworzyło zupełnie nowe rzeczy. Przędza pobudza wyobraźnię, zachęca do tworzenia i myślenia różnymi kierunkami, które zawsze można zmienić. Z tkaninami sytuacja wygląda inaczej. Dlatego jeżeli chcesz pobawić się materiałem, pokombinować, nie nudzić się – druty są idealne.
Przędza daje nieograniczoną liczbę rozwiązań, możemy bawić się włóknem, splotem, formą.
Babcia mi pokazała, że jest to zabawa, która niesamowicie pobudza, i z której zawsze coś możesz wynieść.

fot. Gosia Turczyńska
fot. Gosia Turczyńska

Lokalność, pokazywana w modzie jest dla Ciebie istotna?

Dla mnie tak. Już nawet odchodząc od tego, że czuje się bardzo mocno związana z Podlasiem, z którego pochodzę. Ta lokalność, szczególnie Podlaska natura, mocno mnie ukształtowała i ukierunkowała dalej. Świadomy i uczciwy biznes, który wspiera wymierające zawody i kultury jest bardzo ważny.  Wyszłam od ręcznej produkcji, ponieważ niezwykle ważne dla mnie jest to, aby wspierać lokalne rzemiosło, z którego powinniśmy być dumni a szczególnie przemysł dziewiarski. Tkactwo i dziewiarstwo jest tym na czym Podlasie opierało swoją siłę jeszcze w czasach przedwojennych. Białystok i jego okolice były zdominowane przez kupców, rzemieślników i szeroko rozumiany handel. Z tego byliśmy znani i na tym budowaliśmy dalej. Czuję, że należy o tym przypomnieć obecnym pokoleniom, aby ta pamięć nie umarła.

fot. Gosia Turczyńska
fot. Gosia Turczyńska

Moda jest manifestem, co Ty chcesz przekazać za pomocą swoich projektów?

Myślę, że przede wszystkim to, że nie ważne ile masz pieniędzy, ile zarabiasz. Każda osoba powinna mieć coś w swojej szafie co jest naturalne, piękne i jakościowe, a dodatkowo niesie za sobą konkretny przekaz. Ubranie powinno być naturalnym elementem naszej garderoby, powinno być praktyczne i służyć na lata.  Dodatkowo wybierając naturalną wełnę, wybieramy bardzo czystą relację w modzie. Wełna jest naturalnym włóknem zwierzęcym, pochodzi od owiec, alpak czy kóz, które poddaje się strzyży  raz, dwa razy do roku. Nie ingerujemy w zwierzęta, w środowisko naturalne (wełna jest szybko biodegradowalna), idziemy rytmem matki ziemi jak nasi przodkowie. To jest piękne! Fakt, że światowe trendy w modzie potwierdzają powrót do korzeni i zrównoważonego, świadomego biznesu zdaje się potwierdzać przeczucie jakie miałam od początku mojej działalności. Jasne, fajnie jest eksperymentować z tkaninami 3D, ale moim zdaniem, świat coraz będzie zmierzał w stronę naturalności i odpowiedzialnego biznesu. Wełna się nie starzeje, obecnie przezywa swój renesans, który pokazuje, że chyba miałam racje zakładając swoją markę.(śmiech)

Co rozumiesz przez słowo jakość?

Jakość to bardzo indywidualna kwestia. Dla jednej osoby będzie to możliwość pójścia do eleganckiej restauracji raz w tygodniu. Dla kogoś innego będzie to jakość związana ze zdrowym i świadomym życiem, a jeszcze dla kogoś będzie to posiadanie posiadłości w Prowansji. Każdy wytycza swoje własne wartości.

fot. Jacek Kołodziejski
fot. Jacek Kołodziejski
fot. Gosia Turczyńska
fot. Gosia Turczyńska
fot. Jacek Kołodziejski
fot. Jacek Kołodziejski

A jakość w modzie ?

Wydaje mi się, że jakość w modzie to przede wszystkim jakość myślenia –  co zakładam na siebie i dlaczego to robię. Jakość to świadomość tego co nosze. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że pracując w tej branży sprzedajemy klientom pewną ideę stojącą za marką. Jednak powinniśmy oferować produkty, które oprócz tej całej otoczki, stanowią jakość samą w sobie. Jakość, która  przetrwa lata.
To zrozumienie chciałabym widzieć w moim kliencie.

Sesje zdjęciowe, które ukazują Twoje kolekcje są bardzo zmysłowe, delikatne, sensualne. Jak oceniasz modę sprzedawaną na pomocą zmysłów.

To bardzo ciekawa kwestia. Zmysłowość w modzie to też szeroka kwestia, firmy bieliźniarskie wiodą w tym prym. Osobiście wybrałam zmysłowość z innego powodu –  chciałam pokazać wełnę w kompletnie innym wydaniu. Użyłam świetnej jakościowo wełny z merynosa, która ma wyjątkowe właściwości elastyczne. Gdy zrobiłam z niej pierwsze swetry wiedziałam, że to jest to! Zwróciłam uwagę na to jak pięknie otula sylwetkę, a co za tym idzie jak bardzo może być zmysłowa. Chciałam pokazać, że wełna może wystąpić w innym kontekście niż wielkie swetrzysko, w któym możemy się utopić. Zastosowanie odpowiedniego splotu, odmiany wełny czy kroju może dać piękny, kobiecy efekt. To też kwestia tego, co mnie wówczas otaczało czy inspirowało. Ciało kobiece było dla mnie wówczas bardzo inspirujące, dlatego zdjęcia z początkowych kampanii są naładowane takim ładunkiem zmysłowym, że aż chce się w nie wgryźć. Zawsze przekazuję swojej marce moje emocje i to co jest we mnie. Z moją ewolucją ewoluuje też B SIDES.

fot. Yosuke Demukai
fot. Yosuke Demukai

Czy tworząc obecnie markę modową, można w niej zawrzeć element sztuki?

Zależy na co się nastawiasz  oraz co rozumiesz przez pryzmat sztuki. Czy mówimy o modzie konceptualnej czy ready to wear, gdzie wprowadzamy elementy sztuki, czy poprzez współpracę z artystami czy w inny sposób.
Projekt, który stworzyłam jakiś czas temu JAKOSĆ cz. 1 przy okazji 2 urodzin B SIDES, był projektem który miał złożyć hołd osobom, dzięki którym marka powstała i które miały na mnie silny wpływ na początkowym etapie działalności. Dodatkowo starałam się podkreślić wartości, które stoją za B SIDES. Projekt miał pokazać, że jakość jest w każdym z nas i przejawia się  w różnych dziedzinach naszego życia.

Współpracowałaś również z gigantem kosmetycznym, co wyniosłaś z tej współpracy?

Cieszy mnie na pewno to, ze wielkie koncerny (L’Oréal,  L’Occitane) otwierają się na współprace i angażują w lokalne projekty. Tutaj znowu przewija się wątek jakości i świadomości. Podjęłam współprace z osobami i markami, które myślą podobnie jak ja, które czują potrzebę pokazania czegoś świeżego. To jest też kwestia, pewnych wspólnych wartości i nawiązania dialogu między stronami. Tak więc wynoszę bardzo dużo przy pracy nad tego typu projektami.

Ciężko jest zbudować autentyczna markę?

Bardzo. Tym bardziej, że bywały momenty zwątpienia, w których myślałam, że może nie warto być tak konsekwentnym. I przyznaję – utrzymanie jasno obranej ścieżki jest cholernie ciężkie, ale procentuje w przyszłości. Ciężka praca, cierpliwość, szukanie nowych dróg dotarcia się opłaca i daje ogromna satysfakcję. Tym bardziej, że konsument bardzo szybko wyczuwa najdrobniejszy fałsz czy niezgodność. Nie można sobie pozwolić na zły ruch, bo można go odkręcać latami. Autentyczność, konsekwencja i wierność sobie jest bardzo, bardzo ważna. Konsument nie jest głupi, on naprawdę bardzo dużo widzi.

p18826h3ouebc14vk1o37jml1a75a
fot. Jacek Kołodziejski

 

fot. Jacek Kołodziejski
fot. Jacek Kołodziejski

Czyli robimy się coraz bardziej wymagający?

Jeżeli mówimy o masie, to niestety panuje bylejakość. Ale jest też coraz silniejszy trend jakościowy. Zapominamy też o tym, że Polska była krajem naprawdę świetnym pod względem jakości. Teraz powoli przypominamy sobie o czym zapomnieliśmy. Na rynku jest coraz więcej jakościowych graczy, co mnie cieszy, bo napędza rynek i konkurencję.

Myślisz że mamy szanse wrócić na stare tory?

To będzie bardzo trudne, ponieważ nie budujemy do końca od zera.  Tworzymy na bylejakości PRL, a doszło jeszcze zachłyśniecie wielkimi gigantami odzieżowymi lat 90tych i początku milenium.  Jednak czuję, że jest to do zrobienia tylko będzie wymagało czasu i wsparcia ze strony rynku.

O czym marzysz?

Chciałabym wspierać bliskie mi kultury i rozwijać je na różnych szczeblach. Dać sobie czas przynajmniej raz w roku na podróże, które będą inspirować, rozwijać, dzięki którym będę poznawać lokalnych rzemieślników, doświadczać i przenosić to wszystko na B SIDES.
A w związku z B SIDES? Chyba stale zwiększającej się świadomości naszego społeczeństwa.… i oczywiście, aby każdy w Polsce miał chociaż jeden produkt B SIDES (śmiech).

 

Więcej znajdziecie na :

http://bsideshandmade.com/
https://www.facebook.com/bsideshandmade

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *